Archiwa tagu: google

Smart Time po upgradzie do 2.1

Jakiś czas temu firma leftcoastlogic.com wypuściła upgrade programu do zarządzania czasu o którym pisałem w poprzednim poście. W tej wersji wyraźnie postawiono na integrację z kalendarzem Google. Wprowadzono 12 kalendarzy (po konsultacjach na forum). Całodniowe zdarzenia, mapowanie kalendarzy w Smart Time do kalendarzy, które już są w kalendarzu Google. Uaktualnie wypuszczone zostało 23 stycznia. Teraz po tygodniu mogę cokolwiek powiedzieć o tej aktualizacji, zacznę od plusów: Czytaj dalej

Zarządzanie czasem na iPhonie

Od dłuższego czasu używam iPhonowej aplikacji SmartTime, która jest jedną z wielu aplikacji „To do” dostępnych w AppStore. Zagościła ona na moim telefonie w chwili, gdy była jeszcze dostępna bezpłatnie (obecnie bezpłatnie jest tylko wersja lite). Gdy kolejny update z nowymi funkcjami okazał się płatny po zastanowieniu się postanowiłem kupić tą aplikację (7,99€).

Dlaczego używam tej aplikacji?

Aplikację zainstalowałem zanim jeszcze obsługiwała synchronizację z Google Calendar (dostępne to było od wersji 2.0). Program ten zdobył moje uznanie poprzez inteligentne podejście do tematu zadań i czasu jakim dysponujemy. A mianowicie definiujemy w nim czas w jakim jesteśmy w domu, a także nasz czas na zadania domowe. Dodając zadanie/zdarzenie definiujemy czy wykonujemy to w czasie pracy czy w domu. Aplikacja łącząc te informację, a także określony „deadline”, czas trwania układa nam zadania w sposób „sprytny”.  Dzięki temu możemy mniej więcej zobaczyć co możemy dzisiaj zrobić, a co nie. Widzę także co mnie czeka. Daje mi to dodatkowe informacje względem zwykłej listy TODO, która jest całkowicie oderwana od rzeczywistego dostępnego czasu. Oczywiście jeśli czegoś nie zrobimy, to przy ponownym uruchomieniu wszystko zostanie przeorganizowane (chyba, że tego nie chcemy).

Są też widoki tradycyjne, takie jak prosta lista zadań czy też kalendarz.

Od chwili wprowadzenia synchronizacji z Google Calendar możliwości programu jeszcze bardziej wzrosły. Mogę teraz edytować, dodawać zadania na komputerze, a następnie zsynchronizować sobie je z iPhonem. Przyspiesza to pracę, gdy nagle mam wiele rzeczy do dodania. Do tego mogę mój bieżący plan skonfrontować z innymi kalendarzami np. świętami, urodzinami. Nowością w wersji 2.0 były też zadania powtarzające się (znane z Google Calendar), a także powiadomienia poprzez Google Calendar – w sam raz na przypomnienia o rachunkach, zmianie soczewek itp.

Z dodatkowych wartych uwagi rzeczy mamy do dyspozycji:

  • filtrowanie/wyszukiwanie zadań
  • tworzenie backupów
  • wybieranie lokalizacji oraz pokazywanie jej na mapie
  • współdzielenie wydarzeń z innymi via e-mail
  • historię zadań

Wady

  • Niestety nie można definiować priorytetów dla zadań. Byłoby to według mnie bardzo przydatna informacja dla „sprytnego” widoku. Mógłbym wartościować zdania ;)
  • synchronizacja troszkę trwa
  • póki co nie przenoszą się do kalendarza (Google) projekty (typy zadań)
  • widok kalendarza nie do końca jest przydatny, ponieważ można obejrzeć tylko kawałek dnia. Co prawda można przesuwać widok, ale nie można obejrzeć zadań z tygodnia lub miesiąca.
  • Edit: Brak integracji z wbudowanym kalendarzem iPhonowym

Może aplikacja te nie jest ideałem, ale spełnia moje oczekiwania i bardzo przydaje mi się. A wy jakich aplikacji używacie do zarządzania czasem?

Post z nowej wersji wordpressa

Instalacja

Właśnie pisze posta z nowej wersji wordpressa. Trzeba przyznać, że upgrade poszedł prawie bezproblemowo. Jedyne co musiałem dokonać poza rozpakowaniem paczki na serwerze, to zastosować poprawkę w ścieżce do katalogu według zaleceń stąd: http://wordpress.org/support/topic/164462.

Wrażenia

W domu pracuje na panoramicznym ekranie notebooka, dlatego rozmieszczenie elementów w panelu administracyjnym bardziej w poziomie niż pionie bardzo uprzyjemniło mi pisanie :) Wszystkie elementy, których bym oczekiwał są pod ręką,  a nie gdzieś daleko po przewinięciu strony.

Przeniesienie górnego menu na lewo jest moim zdaniem trafnym krokiem, dlatego że może ono  się ładnie skalować o nowe opcje. Poprzednie poziome rozwiązanie przy dużej ilości pluginów dodawało nowe linie, co średnie wyglądało. Tym bardziej stawało się mało przejrzyste. Teraz wszystko jest dostępne w prostszy sposób i to bez przeładowań strony (rozwijane podmenu).

Kolejną cechą, która spodobała mi się, to zestaw ikonek. Są dla mnie jasne klarowne i dobrze dobrane. Mogły by mieć tylko parę kolorów więcej ;) Jedyne takie wrażenie na szybko, które mi delikatnie przeszkadza to ogólnie panująca szarość. Jakoś tak dziwnie, wolałbym raczej biały obszar roboczy.

Zauważyłem też parę małych zmian związanych z usability lub lepszą orientacją. Dla przykładu, przy dodawaniu obrazka, nie ma wszystkich opcji póki nie prześle obrazu. Dotychczasowe rozwiązanie, gdy miałem te opcje dostępne przed uploadem powodowało, że wypełniałem opis po czym go traciłem zaraz po wysłaniu pliku na serwer. Kolejnym krokiem jakiego bym oczekiwał byłaby, możliwość wypełniania opisu obrazka w trakcie wysyłania się pliku na serwer (patrz dodawanie załącznika w GMailu).

Ogólna ocena bardzo pozytywna, oby tak dalej ;)

Gmail integruje się z GCal i GDocs

Google Calendar i Google Docs w Gmailu

Google Calendar i Google Docs w Gmailu

Na blogu Google Operating System pojawiła się dziś informacja, że w Google Labs dla Gmaila pojawiły się dwa nowe gadżety. Jest to integracja z Google Calendar oraz Google Docs. Jako, że póki co nie przypadły mi do gustu iGoogle, rozwiązanie to wydaje się tym czego szukałem. W końcu mogę obejrzeć wszystko co mam w kalendarzu otwierając tylko maila. Nie ma potrzeby otwierać na kolejnych zakładkach poszczególnych produktów Google. Czytaj dalej

Po szkoleniu SEM

W tym tygodniu miałem okazję odbyć szkolenie SEM na przykładzie Google AdWords. Dla osoby, która w temacie siedzi od jakiegoś roku, kurs był okazją do usystematyzowania wiedzy. Była to także możliwość zapytania osób z większym stażem, o skuteczne praktyki projektowania kampanii. Poznać mogłem między innym planowane zmiany w AdWordsach, a także związane z nimi konsekwencje dla reklamodawców.

Warsztaty prowadzone były w miłej atmosferze. Prowadzący chętnie odpowiadał na pytania poboczne. Prelegent dysponował sporą wiedzą, jednak postanowił przekazać jak najwięcej praktycznych umiejętności. Zwrócił szczególną uwagę na to, ze kampanie PPC są tworem dynamicznym. Stąd potrzeba ciągłej analizy i optymalizacji działań reklamowych. Uczestnicy pytali bardzo często o gotowe rozwiązania. Jednak tu padała zazwyczaj odpowiedź, że trzeba sprawdzić, poeksperymentować. Może nie była to satysfakcjonująca odpowiedź, ale kontekście działań reklamowych PPC najtrafniejsza.

Szkolenie okazuje się świetnym rozwiązaniem dla osób rozpoczynających biznes w internecie. Pozwala uniknąć false startu i nie marnować pieniędzy na nie trafioną kampanie.

Wniosek: W kampaniach PPC: eksperymentujemy, zmieniamy, analizujemy, eksperymentujem…

Zmiany w google analytics

Interfejs

Ostatnimi czasy Google robi bardzo często uaktualnienia swojego oprogramowania. Między innymi zmienił się lekko interfejs w Google Analytics. Odświeżono obsługę wykresu podmieniono linki statystyk według: tygodni miesięcy, dni i godzin na ikonki.

Interfejs Google Analytics

Nowy fragment interfejsu Google Analytics

Jak widać na zdjęciu o ile wybór wykresów po lewej stronie jest czytelny i jasny. O tyle ikonki po prawej strony wymagają dłuższego zastanowienia się, po co one są? Uważam tą małą zmianę za nietrafioną. Moim zdaniem wcześniejsze linki były znacznie przyjaźniejsze. Nie wprowadzały niepewności w użytkowaniu. Czytaj dalej

Wojny na javascript ciąg dalszy

Ledwo ochłonęliśmy po premierze przeglądarki Chrome ze stajni Google, a tu kolejne premiery. Właśnie przedwczoraj developerzy Apple poinformowali o wypuszczeniu nowego silnika dla Javascriptu (SquirrelFish Extreme). Czytając o tym nasunęło mi się parę przemyśleń, którymi chciałbym się podzielić.

Konkurencja sprzyja rynkowi

Za sprawą rozwoju Aplikacji Webowych producenci przeglądarek zauważyli, że koniecznością staje się przyjrzenie się na nowo JavaScriptowi. Dostrzegli przesuwanie się ciężaru rynku z aplikacji desktopowych w stronę Webowych. Nie mogąc pozwolić sobie na utratę tego rynku, wzięli się jak jeden mąż do usprawniania swoich przeglądarek. Ja jako klient ich produktów mogę się tylko cieszyć. Aplikacje internetowe, które używam zbliżą się do swoich desktopowych pierwowzorów, mając dodatkowe zalety związane z mobilnością. Gmail, który będzie śmigał jak evolution to jest to na co czekam!

Lojalność użytkowników spada

Czasy, kiedy istniał tylko Internet Explorer i Netscape minęły bezpowrotnie. Użytkownicy są coraz bardziej świadomi, że jest coś oprócz niebieskiego „e”. Jak pokazują kolejne informację o udziale Chrome w rynku przywiązanie do jednej przeglądarki także staje się coraz luźniejsze. Firefox 1.0 zdobywał swój pierwszy procent przez o wiele dłuższy czas niż 10 godzin! I znów konkurencja musi mieć się na baczności, bo użytkownicy będą migrowali pomiędzy różnymi produktami. Będą przebierać jak na sklepowych półkach pomiędzy tym, co zaoferują producenci. Stąd prawdopodobnie tak ważne stało się dla koncernów by być na pierwszym miejscu w rankingach.

Albo standardy albo syzyfowa praca

Powstająca mnogość przeglądarek mnie jako web developera po trosze zasmuca. Jeżeli twórcy nie zapewnią działania swoich produktów zgodnie z przyjętymi standardami to będzie to jeden kogiel mogiel. Dostosowywanie aplikacji do 5 (albo i więcej w kombinacjach z różnymi systemami operacyjnymi) przeglądarek będzie wiązało się ze zwiększonym kosztem produkcji aplikacji. A tego chyba nikt sobie nie życzy, więc mój gorący apel o trzymanie się specyfikacji nawet kosztem wydajności. Pomimo, że specyfikacje są długie i nudne są tworzone dla dobra wspólnego.

Pamiętacie padający śnieg na stronie www?

JavaScript swoją po części złą sławę zyskał przez dodawanie takich wodotrysków jak padający śnieg na stronie www. Koszmar, prawie jak reklama rozwalająca cały układ strony. Było to jak mniemam wynikiem przekazania nowego narzędzia projektantom, którzy nie do końca mieli pomysł na wykorzystanie go. Stąd tak makabryczne zastosowania. Oby rozwijająca się technologia nie cofnęła nas w czasie. Budowanie strony przepełnionej wszystkimi możliwościami jakie daje JS nie jest tym czego oczekują użytkownicy. Obyśmy (programiści) zachowali umiar:)

Usprawnienia, ale jakim kosztem?

Całkowicie jestem za usprawnieniami, żeby nie było niejasności. Jednakże czy nie zakończą się one pewnymi efektami ubocznymi. Pisząc programy od jakiegoś czasu, jestem świadom, że większość ulepszeń można uzyskać poprzez większe wykorzystanie pamięci. Czy w takim razie przeglądarka nie stanie się „potworem”, dla którego wymagania będą zbliżone do ogromnych aplikacji. A może zamiast systemu będziemy uruchamiać tylko przeglądarkę? Prezentowane kolejne testy nie wskazują ile zasobów zabierają poszczególne silniki Javascriptu. Ten aspekt rozwoju JavaScriptu stanie się priorytetem w dalszej perspektywie.

Iphone, gPhone, a może MPhone?

Na blogu Google Operating System pojawiła się, krótka prezentacja pierwszego telefonu z androidem. Ostatnie informacje o gPhonie coraz bardziej skłaniają mnie do rozmyślań „Co wybrać gdybym chciał zmienić komórkę?”.  Ostatnie 2 lata zdecydowanie przyspieszyły rozwój smartphonów. Iphone swoim produktem wręcz wywołał wielki boom na „mobilność”.

I tak konsumenci będą mieli teraz wybór z trzech (no może 4 graczy jeżeli policzyć Nokię z  Symbianem OS) graczy na rynku. Jednakże jeżeli bliżej się przyjrzeć to widać, że u każdego z graczy można spodziewać się pewnych niedogodności lub ograniczeń. Choćby usuwanie niewygodnych aplikacji z App Store. Czy przypadek usunięcia konkurencyjnej aplikacji z powodu rzekomego powielania funkcjonalności iTunes(niestety nie mogę znaleźć teraz źródła tej informacji – dzięki komentarzowi znaleziony ;)). Także nie ma co się oszukiwać, że Apple nie będzie kontrolować tego co można, a co nie instalować na iPhonie.

Natomiast za działaniami Google musi się kryć ich odwieczny cel, czyli nowe miejsca na reklamy (robią to co prawda najmniej inwazyjnie z firm w internecie). Dlatego to, że zostaną wplecione w system jest raczej pewne, ale za to integracja z ich usługami będzie co najmniej dobra. Na jakość i konkurencyjność ich rozwiązań też raczej wielu nie będzie narzekać. Pozostaje w ich przypadku tylko kwestia – coraz częściej poruszana – kwestia prywatności. Ze śledzenia aktywności użytkowników gPhonów raczej nie zrezygnują choćby w podstawowym zakresie.

Ostatni gracz to Microsoft, który jest obecny od dawna na rynku. Oferując to samo co w komputerach PC zniechęca mnie już na starcie. Brak jakiegokolwiek wyboru aplikacji w prosty sposób a’la App Store. Trzeba już na starcie rozważyć instalację oprogramowania alternatywnego – co marnuje zasoby telefonu. Jestem jużtakże lekko uprzedzony do niepotrzebnego rozrostu ich aplikacji.

Za zwycięzce obecnie uważam iPhone. Za przemawia prostota, funkcjonalność (wifi, przeglądarka) coraz większy wybór aplikacji natywnych różnych dostawców. Jednakże od sukcesu marketingowego Google zależy jak będzie wyglądała przyszłość i atrakcyjność ich oferty. Jeżeli zostaną poparci przez firmy, które wyprodukują oprogramowanie na Androida, mogą stać się liderem, tudzież wspóliderem. Czas pokaże czy będzie to ich kolejny strzał w dziesiątkę czy klapa.

Dropbox wszedł w fazę beta

Dropbox jest w zasadzie zwykłym dyskiem sieciowym umożliwiającym wysyłanie plików w sieć i współdzielenie je na różnych komputerach. Jednakże nie spotkałem się z tak prostym rozwiązaniem działającym na systemach Windows/Linux/Mac. Na każdym z nich instalacja jest banalna. Nie wiem czy nawet samouczek jest potrzebny. Ilość danych do wprowadzenia przy rejestracji jest mała. Po instalacji pojawia się ładna ikonka w pasku zadań:

Dropbox

Dropbox

Jedyne co pod linuxem jest dodatkowo wymagane to restart nautilusa(gnome): killall nautilus. Zaraz po tym mamy w pełni funkcjonalny dysk sieciowy, który jest zintegrowany z nautilusem.  Synchronizuje się z serwerem przy wszystkich zmianach w katalogu. Wszystko dokonuje się w tle z możliwością ograniczenia uploadu, by nie zabierać całego łącza.Interfejs webowy pozwala oglądać zdjęcia z katalogu na nie przeznaczonego jako galerie lub ściągnąć jako jedną paczkę zip. Świetne.

Tak prostego rozwiązania brakowało na rynku (ostatnio w pracy szukaliśmy czegoś takiego). Pojawiła się też koncepcja możliwości tagowania plików. Może teraz będę w mógł zrezygnować z Gmaila jako sposobu przenoszenia sobie plików w różne miejsca – praca, uczelnia, dom.

W najbliższym czasie planuje sprawdzić wrażliwość systemu na dziwne znaczki np. „ä” w różnych systemach. Czy poradzi sobie ? A druga sprawa jak radzi sobie z nie do końca synchronizowanymi katalogami?